O piłce, emocjach i radości - relacja z turnieju Nadzieje Polskiego Futbolu

12 luty 2010
Turniejowi w Luzinie towarzyszyły wielkie emocje
fot. Tomasz Myszewski
Turniejowi w Luzinie towarzyszyły wielkie emocje

Postanowiłam przeprowadzić dla Państwa i na Państwa oczach pewnego rodzaju cykliczny eksperyment. Proszę sobie wyobrazić zderzenie dwóch światów. Męskiego sportu i kobiety, która o sporcie ma minimalne pojęcie. Brzmi ciekawie? I może trochę śmiesznie? Ale dlaczego nie! Bawmy się pojęciami!

Eksperyment będzie polegał na tym, że ja - sportowy laik - postara się zrozumieć nie tylko samą istotę sportu i zdrowej rywalizacji mu towarzyszącej, ale postara się zrobić coś więcej, sprawić, żebyście to właśnie Wy drodzy Państwo spojrzeli na świat sportu z tej drugiej strony, widzianej moimi oczami. Zwrócimy uwagę na emocje, a nie tylko na sztywne reguły i zasady obowiązujące w sporcie.

Ostatni weekend przyniósł mi wiele nowych i dotąd nieznanych emocji. Dostałam zaproszenie do Luzina pod Wejherowem, gdzie odbył się pierwszy, ogólnopolski turniej o wdzięcznej nazwie „Nadzieje Polskiego Futbolu". Moim zadaniem było wcielić się w rolę obserwatora - redaktora. Dwa debiuty! Mój i turnieju. Przyznam, że pomysł o tym, by to akurat moja osoba przeprowadziła relację była ekscytująca, ale byłam też pełna obaw - czy podołam? Należę jednak do osób lubiących wyzwania, więc postanowiłam stawić sprawie czoło...Jeszcze bardziej byłam podekscytowana, kiedy prezes KS Olivia uświadomił mnie, że to po pierwsze turniej ogólnopolski, a po drugie dla dziewięciolatków! Stu pięćdziesięciu pełnych, niepohamowanej energii chłopców! To dopiero wyzwanie!

Bardzo staraliśmy się przeprowadzić dla Państwa relację na żywo, jednak mieliśmy ogromne problemy techniczne i przekaz z turnieju był ograniczony do umieszczanych na bieżąco tabel z wynikami na stronie internetowej klubu. Wspominam o tym, ponieważ wiem, że jesteście Państwo rozczarowani. Obiecuję, że w przyszłości dopracujemy wszelkie szczegóły techniczne. Następnym razem będziemy na wizji z fonią.

Zacznijmy jednak od samego początku mojej przygody z pierwszym, ogólnopolskim turniejem w kategorii U-9. Do Luzina na Kaszubach dotarłam około godziny 18. Już z daleka widać było potężny i pięknie oświetlony budynek wyjątkowej w swoim rodzaju hali widowisko-sportowej. Miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Późnym wieczorem wybrałam się na samotne zwiedzanie obiektu i mogę Państwu przysiąc, że gdybym wtedy dostała piłkę - od razu znalazłabym się na boisku.

Podejście organizatorów turnieju było profesjonalne pod każdym względem. Młodych zawodników traktowano z wielką powagą - w końcu to nasze, przyszłe gwiazdy futbolu. Gospodarze byli dumni z tego, że to właśnie u nich odbędzie się pierwsza, ogólnopolska impreza piłkarska o takiej randze. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie innego miejsca na tego typu turniej. Obiekt w Luzinie jest po prostu doskonały.

Zastanowiła mnie tylko jedna kwestia dotycząca tego miejsca. Mianowicie porównajmy małe Luzino, które zdobyło środki na taką inwestycję i postawiło ten imponujący obiekt z prawie 500-tysięcznym miastem Gdańsk. Luzino - profesjonalizm i doskonała organizacja! Gdańsk - ...bez komentarza...

Przejdźmy teraz do głównych bohaterów turnieju. Chłopcy najzwyczajniej w świecie mnie rozbroili...Niepohamowane pokłady energii wzięły górę. Zaraz po rozgrzewce i pierwszych meczach, młodzi zawodnicy nadal mieli dużo siły i niekończącej się energii. Szalonej zabawie i wygłupom nie było końca, wszystko oczywiście odbywało się pod czujnym okiem trenerów, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że dzieci muszą trochę odreagować po trudach podróży z różnych zakątków Polski. Większość młodych sportowców miała siłę na psoty nawet pod koniec imprezy, gdzie po około dziesięciu godzinach mojej pracy, już samo patrzenia na chłopców sprawiało, że zostałam przez nich pokonana kondycyjnie. Bywały również chwile "małych tragedii". Dzieci bardzo emocjonalnie podchodzą do wielu spraw, dlatego też nie radziły sobie zbyt dobrze z porażkami. Wiek chłopców i małe doświadczenie w turniejowych bojach w pełni usprawiedliwiało ich postawę. Każda stracona bramka była wielkim przeżyciem. Na szczęście zawsze młodzi adepci futbolu mogli liczyć na swoich opiekunów. Trenerzy, bo o nich teraz będzie mowa, są niezwykle oddani swojej pasji oraz małym bohaterom. Doskonale znają możliwości swoich podopiecznych, ich potrzeby oraz dbają o ich prawidłowy rozwój. Chłopcy są natomiast wpatrzeni w swoich idoli, bardzo szanują ich pracę i wykonują każde ich polecenie. Uważam, że dla każdego młodego zawodnika osoba trenera - zaraz po rodzicach - jest najważniejsza. To również dla nich wychowawca. Byłam pod wrażeniem podejścia trenerów oraz kadry towarzyszącej. Obserwowałam ich ogromne oddanie, przyjaźń, którą darzą dzieci i doświadczenie, którym dzielą się z chłopcami. W chwilach porażek wspierali na duchu młodych piłkarzy i wspólnie omawiali błędy. W chwilach zwycięstwa cieszyli się jak dzieci wraz z zawodnikami. Widziałam ich twarze...trenerzy byli najzwyczajniej w świecie dumni, niezależnie od wyniku. Podejrzewam, że niektórzy szkoleniowcy przejmowali się wynikami i emocjami towarzyszącymi turniejowi bardziej niż ich podopieczni. To właśnie chciałam zobaczyć! Tego oczekiwałam od turnieju - EMOCJI! POZYTYWNYCH EMOCJI!

Jeśli o emocjach mowa, to koniecznie muszę wspomnieć o kibicach Cracovii. Najgłośniejsi byli właśnie dwaj kibice z grodu Kraka, którzy na trybunie zachęcali wszystkich zgromadzonych do wspólnego kibicowania, nie tylko drużynie Cracovii. Drodzy Panowie, bardzo dziękujemy za stworzenie tak wspaniałej atmosfery w Luzinie! Na koniec pragnę podziękować wszystkim drużynom, które wzięły udział w turnieju. To była przede wszystkim wspaniała zabawa, która miała nauczyć dzieci szacunku do innych, wzajemnej współpracy i gry fair play. Dziękujemy trenerom, ponieważ ich praca, poświęcenie i pasja wpłynie w dużym stopniu na rozwój młodych charakterów. Dziękujemy wszystkim osobom, dbającym o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. A przede wszystkim dziękujemy organizatorom: Olafowi Dramowiczowi, prezesowi KS Olivia, Pawłowi Wypijowi, trenerowi Bałtyku Gdynia, Tomaszowi Myszewskiemu z GOSRiT-u, który wychodził z siebie, żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik, Marcinowi Jeglińskiemu odpowiedzialnemu za oprawę multimedialną turnieju i oczywiście Dyrektorowi GOSRiT-u Piotrowi Klecha, który zadbał o profesjonalizm w każdym elemencie organizacji imprezy.

Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się na kolejnych zawodach i znowu będę miała pretekst do napisania dla Państwa tekstu. Do zobaczenia.



 Marta Nowicka

 
 
  
 
 
lp.DrużynaMPtk+-
1Olimpic05000000
2Ustka012300
3Słupsk010000
4Lębork05600
5Zatoka03400
6Orkan03200
7Jedynka0000
8Bałtyk0000
 
 
  
 
 
lp.DrużynaMPtk+-
1Rozstaje0000
2Fosfory0000
3Klukowo0000
4Olivia0000
5Sulmin0000
6Rusocin0000
7Lechia0000
8Polonia0000
 
 
  
 
 
Od 20.10.2008
odwiedziło nas:
893751

Aktualnie osób na stronie:
8